Menu serwisu
Strona Główna
Akademia zdrowia
Pływanie
Halowa PN
Obiekty
Cenniki
Galeria
Dojazd
Kontakt
Linki
Podkarpacki Okręgowy ZTS
Szkolny Związek Sportowy
Ośrodek Kultury N.Sarzyna
Aquarius - Nurkowanie
Nasz Orlik - 2012
SKGK - Przygoda
Nowa Sarzyna
Świat Muzyki
Sarzyna. info
Green Velo
MZKS Unia
PUKS Arka
Biblioteka
NSNet
Lider
Facebook
Miejsce Przyjazne Rowerzystom
BIP
Drukuj
ALEKSANDRA PAWLICKA
Przekrój  nr 355/3245 z dnia 30 sierpnia 2007

Dziękujemy Pani Aleksandrze Pawlickiej i Panu Jackowi Kowalczykowi, Redaktorowi Naczelnemu Przekroju za zgodę na wykorzystanie tekstu)
(Przepraszamy ale ze względów technicznym pominęliśmy zamieszczone w oryginalnej wersji artykułu zdjęcia)

Wraz z początkiem roku szkolnego powraca narastający w ostatnich latach problem niechęci do lekcji wychowania fizycznego.
Filip, Warszawski gimnazjalista, niena­widzi tego przedmiotu, bo ocena z WF zaniża mu średnią w gra­nicach szóstki. Za uczestnictwo w lekcjach i noszenie stroju do­staje na koniec roku czwórkę i jest to jedyna czwór­ka na jego świadectwie. Ćwiczyć nienawidzi, bo koledzy drwią z jego słabej kondycji fizycznej.
Majka rozpoczynająca w tym roku naukę w kra­kowskim liceum drży na myśl o nowym wuefi­ście. Podobno jest byłym sportowcem, bardzo wymagającym, a ona, lekko przy kości, raczej nie należy do sportowych orłów. Od początku waka­cji błaga więc rodziców, by załatwili jej całoroczne zwolnienie z lekcji WF

NIE CHCĘ CHODZIĆ NA LEKCJE WF
Ilu uczniów w Polsce nie chodzi na zajęcia wy­chowania fizycznego, nie wiadomo. Minister­stwo Edukacji takich statystyk nie prowadzi. Na szczęście dane z własnej inicjatywy zbiera­ją niektóre kuratoria i ośrodki zdrowia. I wyni­ka z nich, że sytuacja wygląda źle. W Krakowie w ubiegłym roku stałe zwolnienia miało 10 pro­cent młodzieży ponadgimnazjalnej, czyli 15 ty­sięcy uczniów. Podobnie jest w Gdańsku i Ło­dzi, gdzie w ogóle nie ćwiczy 10 procent uczniów W trójmiejskich liceach i technikach problem dotyczy 40 procent dziewcząt. Kuratorzy, dyrektorzy i nauczyciele nie mają złudzeń-zwolnienia z WF to już zjawisko nagminne.
Załatwienie takiego świstka papieru jest dziecin­nie proste. Powodem może być nawet uczulenie na kurz. Lekarze najczęściej wypisują zwolnienia trzymiesięczne, przedłużane kilkakrotnie w ciągu roku. Krótkoterminowe masowo podpisywane są przez rodziców. Problemu nie dostrzega jednak Ministerstwo Edukacji, które sprawuje kontrolę nad lekcjami wychowania fizycznego. O narasta­jącym zjawisku opuszczania lekcji WF nikt - ani z ekipy byłego ministra edukacji Romana Gierty­cha, ani obecnego Ryszarda Legutki - nie chciał z nami rozmawiać. Jedyna w tej dziedzinie ini­cjatywa ministerstwa w tym rządzie to propozy­cja Romana Giertycha zastąpienia jednej godziny wychowania fizycznego historią. Nie przeszła. Od 2003 roku wprowadzana jest bowiem stopniowo (najpierw w podstawówkach, potem w gimna­zjach) czwarta godzina lekcyjna WE
- Ta dodatkowa godzina przy obecnym stanie sprawności fizycznej uczniów, ich niechęci do uczestnictwa w lekcjach WF i sposobie prowa­dzenia zajęć przynosi przeciwny skutek-komen­tuje Mirosław Kaczmarek, dyrektor Zespołu Ba­dań i Analiz w Biurze Rzecznika Praw Dziecka.
Dwa lata temu przeprowadził internetową an­kietę wzorowaną na ankiecie francuskiego rzecz­nika praw dziecka dotyczącą problemów ucz­niowskich w szkole. Z pięciu tysięcy nadesła­nych opinii stworzono ranking spraw najbar­dziej uprzykrzających życie w szkole. Oprócz po­niżania przez nauczycieli i lizusostwa samorządu szkolnego ku zaskoczeniu ankietujących ucznio­wie najczęściej sygnalizowali kłopoty z lekcjami wychowania fizycznego. Jedna z wypowiedzi za­czynająca się od słów: ,Nie chcę chodzić na lekcje WF", dała tytuł olbrzymiej grupie skarg ucz­niowskich na ten przedmiot. Wpisów było blisko 1200. Na ich podstawie Biuro Rzecznika Praw Dziecka przygotowało raport. Do dziś jednak nikt w ministerstwie nie zwrócił na niego uwagi.

ZACHĘCAĆ, A NIE OCENIAĆ
„Mam dużą nadwagę. Zawsze WF był moją zmorą. Nie udaje mi się zrobić fikołka, skoku przez skrzynię czy tak zwanej gwiazdy. Czy WF nie mógłby być traktowany jako zajęcie na zali­czenie, a nie na ocenę?". To jeden z długiej listy wpisów w ankiecie Biura Rzecznika Praw Dziec­ka. I nie jest to głos odosobniony ,WF to ruch,  powinniśmy się ruszać, grać w gry a nie na oce­ny wszystko. Ja mam same 2! Choć ćwiczę cały czas. Bardzo lubię sport, ale tylko wtedy gdy nie jestem z niego oceniana".
W odczuciu uczniów ocenianie sprawności fi­zycznej prowadzi do dyskryminacji, poniżania, wystawiania słabszych na pośmiewisko klasy. Tymczasem ich zdaniem lekcje WF nie powin­ny sprowadzać się do sprawdzania umiejętności  ucznia jak na matematyce czy geografii, lecz być  zachętą do ruchu.
Mirosław Kaczmarek z Biura Rzecznika Praw i Dziecka mówi o potrzebie szeroko zakrojonej kampanii społecznej promującej potrzebę aktywności fizycznej wśród młodych ludzi
 - Tak jak było to w USA na przełomie lat 70 i 80. Do tego trzeba zmienić system oceniania-  oceniać nie według wyników, ale chęci uczestnictwa w zajęciach.
(Ode mnie dodam - przypisek Zbigniew Cendrowski -  że powoływanie się na USA jest złudne, bowiem jest to kraj o jednej z najwyższych  na świecie epidemii nadwagi i otyłości a główną przyczyną, jak twierdza sami amerykanie,  jest niedostatek aktywności fizycznej, więc okazuje się, że nie jest to takie proste)
Dla wielu nauczycieli wychowania fizycznego podstawą wystawiania oceny wciąż są sprawdziany sprawności ucznia na podstawie tak zwanych tabel. Opisane w tabelach średnie wyniki, jakie  powinien uzyskiwać uczeń w zakresie skoczności, siły czy biegu w danym wieku, są fikcją Wyznacza się średnią nieuwzględniającą tego czy uczeń jest chudy czy gruby, czy ma długie nogi, czy krótkie, czy przebiega setkę bez zadyszki, czy już po 50 metrach oczy wychodzą mu z wysiłku na wierzch.
Często sprawdziany, które decydują o końco­wej ocenie, sprowadzają się do ekstremalnych wysiłków uczniów w krótkim przedziale czasu. W efekcie WF kojarzy się uczniom z bolesnymi zakwasami i nie ma nic wspólnego z wyrobie­niem u nich potrzeby aktywności fizycznej.
- Inny grzech to monokultura wuefistów. Zwłaszcza jeśli są to byli sportowcy czy trene­rzy próbujący narzucić uczniom własną dyscy­plinę sportu - mówi Mirosław Kaczmarek. Dla­tego skargi płynące od rodziców do kuratoriów w sprawie zajęć wychowania fizycznego najczęś­ciej dotyczą nauczycieli pragnących mieć samych lekkoatletów albo koszykarzy, albo gimnastyków stojących na głowie i robiących szpagat.
- Równie niepokojąca i bardziej powszechna jest jednak obojętna postawa nauczycieli WF To
ci, którzy dają piłkę i każą grać w kosza czy siat­kówkę przez cały rok. Brakiem inicjatywy auto­matycznie zarażają uczniów - dodaje wizytator Artur Pasek. Uczniowie takie lekcje nazywają „na macie", czyli „na, macie piłkę i se pograjcie".
Ogólnopolskich danych dotyczących jakości pracy kadry nauczycielskiej prowadzącej lekcje WF nie ma. Z cząstkowych badań wynika jed­nak, że braki w wykształceniu kadry są spore. Na przykład, jak wynika z ankiety kuratorium w wo­jewództwie podlaskim, w regionie tym aż 26 pro­cent nauczycieli wychowania fizycznego nie ma odpowiednich kwalifikacji do prowadzenia zajęć. I nie chodzi tylko o dyplom Akademii Wychowa­nia Fizycznego, ale także o umiejętność motywa­cji uczniów do ćwiczeń. W przyjętej przez rząd w 2003 roku „Strategii rozwoju sportu w Pol­sce do roku 2012" jedno z zadań przewiduje ko­nieczność stworzenia nowych kryteriów oceny nauczycieli WF uwzględniających efekty spraw­ności osobistej ucznia. Zmiana miałaby doprowa­dzić do tego, by nauczyciele przestali patrzeć wy­łącznie na wyczyny sportowe, a zaczęli zwracać uwagę na to, czy poprawia się sprawność fizycz­na uczniów Do dziś tych kryteriów nie stworzo­no. Tymczasem badania na temat stanu zdrowia młodzieży już dziś są alarmujące.

KRZYWY, GRUBY I Z PLATFUSEM
Przeprowadzone w tym roku przez Ośrodek Promocji Zdrowia i Sprawności Dziecka w Gdań­sku badania sześciolatków rozpoczynających szkolną edukację pokazały, że w ostatnim dzie­sięcioleciu podwoiła się liczba dzieci, które mają nadwagę lub są otyłe. Z innych badań prowa­dzonych przez Zakład Medycyny Szkolnej In­stytutu Matki i Dziecka w Warszawie jasno wy­nika, że problem z otyłością idzie z dzieckiem niemal przez cały okres nauki w szkole, a czę­sto i dorosłe życie. Otyłe dziewczęta dwukrot­nie częściej zwalniane są z zajęć WF, a otyli ucz­niowie aż w 40 procentach unikają uczestnictwa  w tych lekcjach, pogłębiając tym samym swą  kiepską kondycję. W Zielonej Górze na ponad  1800 uczniów 704 ma płaskostopie, 286 skoliozę, a 254 asymetrię barków O stuprocento­wo zdrową młodzież - jak przyznają pracownicy Szkoły Orląt w Dęblinie - coraz trudniej nawet w tej „najzdrowszej" placówce w Polsce. Kształ­cący pilotów ośrodek, choć wyników egzaminów  do publicznej wiadomości nie podaje, przyznaje,  że w ostatnich latach ma kłopoty z pełnym naborem właśnie ze względu na pogarszającą się kon­dycję fizyczną młodzieży.
I - Koledzy śmieją się, że u mnie dziewczyny  nie mają okresu, bo zawsze ćwiczą - mówi Zyg­munt Nowak, nauczyciel z Kruszowic. Do nie­dawna prowadził lekcje w małej wiejskiej szko­le, gdzie łącznie były tylko cztery sale lekcyjne, i w których zawsze odbywały się zajęcia. Na pro­wadzenie WF nie było nawet korytarza. No­wak zorganizował jednak 30 par butów i nart biegowych z ośrodka sportowego i po roku jego uczniowie wygrywali wszystkie zawody narciar­skie w regionie. Gdy nie dało się jeździć na nar­tach, ćwiczono w starej szopie, która kiedyś służyła za młockarnię, i też sypały się medale w czwórboju lekkoatletycznym i biegach.  Ale u mnie wszyscy mieli piątki. Wystarczyło ćwi­czyć. Te sprawdziany sprawnościowe robiłem po to, by uczniowie wiedzieli, na co ich stać, ale do wyniku na świadectwie wcale się nie liczy­ły- ujawnia Nowak. Zasadę dobrej oceny dla każdego, kto przychodzi na WF, stosuje także w nowej szkole mającej świetne warunki spor­towe, do której przeniósł się po zamknięciu po­przedniej placówki.
Jeśli jednak brakuje rozumiejącego młodzież nauczyciela, to kiepskie warunki do ćwiczeń sta­ją się decydującym elementem zniechęcającym młodzież do wychowania fizycznego. W Polsce na blisko 2,5 tysiąca gmin prawie 300 nie ma żadnej sali gimnastycznej, a brak własnej sali do ćwiczeń jest problemem prawie 40 procent gimnazjów. By przy takim stanie posiadania zachęcić młodzież do uczestnictwa w zajęciach wychowania fizycznego, podstawą musi być atrakcyjny program.

AEROBIK I SAMOOBRONA
Z badań krakowskiego kuratońum wynika, że dla dziewcząt najbardziej interesującą formą są te zajęcia, które kształcą umiejętność panowa­nia nad sylwetką-aerobik i taniec. Chłopcywolą gry zespołowe i poznawanie technik samoobro­ny. W obu grupach jako podstawową zasadę, któ­rą powinien rządzić się WF, wymienia się unika­nie rywalizacji. Istota problemu nie tkwi w tym, że uczniowie nie lubią ruchu i ćwiczeń. Nie lu­bią go w wykonaniu szkolnym: nudnym, kory­tarzowym, w uniformie, z oceną determinującą ich możliwości. Po lekcjach jednak chętnie cho­dzą na basen, jogę, jazdę konną, tenis siłownię. Dlaczego? Bo chcą dobrze wyglądać, być spraw­ni fizycznie, ale bez oceniania ich umiejętności w dzienniku.
Mirosław Kaczmarek we wszystkich sprawach wpływających do Biura Rzecznika Praw Dziec­ka dotyczących dyskryminacji na lekcjach WF przywołuje wyrok polskiego sądu z 1970 roku: „Nauczyciel wychowania fizycznego nie może nie brać pod uwagę-egzekwując wykonywanie okre­ślonych ćwiczeń - różnic w stopniu sprawności fizycznej uczniów uwarunkowanej także ich fizycznymi możliwościami (wzrost, nadwaga, prawidłowość budowy, ewentualne ułomności itp. W granicach uzasadnionych powinno być stosowane podejście indywidualne, zwłaszcza gdy dotyczy to młodzieży, której rozwój fizyczny nie został zakończony". Aż dziw, że przez 37 lat nikt nie wziął sobie opinii sądu do serca i nie podjął dyskusji dotyczącej oceniania na lekcji WE

ZALICZENIE ZAMIAST OCENY
Oceniać można co najwyżej chęci ucznia, a nie jego sprawność fizyczną. Z racji tego, że ocenianie chęci jest jednak niewymierne, być może więc warto całkowicie zlikwidować ocenę z te­go przedmiotu. Jestem za takim rozwiązaniem, bo najważniejsza jest poprawa kondycji fizycz­nej. Ocena jest kwestią absolutnie drugorzęd­ną - mówi wieloletni wizytator lekcji WF w kra­kowskim kuratorium Artur Pasek. Być może roz­wiązaniem byłoby wprowadzenie akademickie­go systemu zaliczeń - bez egzaminacyjnej oceny Z premiowaniem jedynie najlepszych, którym ekstrapunkty za sportowe osiągnięcia mogą po­móc w dostaniu się do nowej szkoły czy na wy­marzoną uczelnię. Może to wreszcie sprawi, że WF nie będzie się kojarzył uczniom z 45 minu­tami stresu, ale z lekcją rozluźnienia i wyładowa­nia złych emocji po klasówkach z innych przed­miotów Na dodatek jedyną lekcją w planie, któ­ra może poprawić wygląd i sprawić, że uczeń poczuje się piękniejszy, szczuplejszy i bardziej sprawny fizycznie.

Maciej Demel
                       
                                                   W cieniu Euro

Marian Eile, twórca "Przekroju" a mój szkolny - nieco starszy - kolega uśmiecha się pewnie za chmurki, że ktoś wyłamał się z chóru Euro 2012 a zajął się fundamentem - szkolnym wychowaniem fizycznym (Przekrój nr 355 ) Ale też pewnie  dziwi się mocno minorowej tonacji artykułu. Za Jego czasów a w naszej szkole wychowanie fizyczne cieszyło się sympatia i estymą. Jeżeli nawet ktoś się wymigiwał, to wiedział, że grzeszy wątpiąc w kulturę kolegów, poziom nauczyciela oraz lekarska zachętę.
Gimnazjum Batorego, warszawska jedynka, szkoła chłopaków z "Kamieni na szaniec" (bo o niej tu mowa) miała i świetne warunki, i światłych nauczycieli, i mocne wsparcie harcerskie "Pomarańczarni",  której etos obejmował dbałość ucznia o zdrowie i fizyczną sprawność., To prawda, że szkoła była elitarna, lecz przecież to co elitarne staje się normą w następnych pokoleniach. Skąd więc ten regres a nie postęp ? Gdyby ktoś argumentował, że przybywa sedenteryjnej konkurencji dla szkolnych fikołków, odpowiedź jest prosta : Każda generacja urządzać ma swoje  instytucje stosownie do swoich czasów.
                                            
Co warto przypomnieć
To przede wszystkim, że wychowanie fizyczne jest jedynym przedmiotem, który  do szkoły wprowadzili uczniowie. Pierwotnie były to samorzutne, żywiołowe reakcje, najpierw zwalczane jako pustota i zbytki, potem tolerowane, a wreszcie zalecone przez Komisję Edukacji Narodowej. Można półżartem powiedzieć, że sama młodzież zgotowała sobie ten los.
Gdy zaś owe rekreacje wpisano do szkolnych obowiązków, dostały się one w tryby dydaktyczne. Odtąd datuje się dwoistość wychowania fizycznego, ludyczno - racjonalna. Trzeba więc godzić to, czego pragnie młodzież z tym , co nakazuje wiedza nauczyciela, połączyć radość ruchu z głębszymi jego celami. Mistrzem takiej kompozycji był Doktor Henryk Jordan. Zachwianie tej równowagi prowadzi do dyktatury lub pajdokracji. I  jest to drugie ważne stwierdzenie.

Baczność, bo wkracza Marszałek
Józef Piłsudski uznał sprawę za tak poważną, że powołał Radę Naukową WF i z wielkim zaangażowaniem osobiście nią pokierował. Uważał, że każdy przedmiot szkolny zmierza do czegoś, trzeba więc mierzyć jego efekty. I tak z woli Marszałka  i z wiedzy uczonych, powstał pionierski w światowej skali Miernik Mydlarskiego, który odnosił osiągi sprawnościowe do wieku, płci oraz morfologicznych parametrów każdego osobnika. Normy ustalono empirycznie na bardzo licznej próbie.
Na gruncie wychowania fizycznego dokonał się więc skok jakościowy - ku ocenie  względnej. Inne przedmioty stosują ocenę bezwzględną, bowiem ani matematyk, ani polonista nie odnoszą swych ocen do mentalnego potencjału ucznia. Można przekornie powiedzieć, że właśnie oni stosują ocenę "sportową". I jest to trzecie już stwierdzenie.
Wspomniany miernik aktualizowano i modernizowano. Sekundują mu i inne sposoby pomiaru postępów. Mają one walor wychowawczy, gdyż informując ucznia skłaniają go do samooceny i mobilizują do pracy nad sobą. Wszystkie te narzędzia ma do dyspozycji nauczyciel wychowania fizycznego.
                                  
Ocena to nie stopień
Instytucji szkolnej nie zadowalała jednak sama ocena ; żądano stawiania stopni. Wkroczono w krainę sofistyki, bo nie wypada psuć celującego świadectwa otyłemu abnegatowi. Jest to achillesowa pięta "wuefu". Pracowano nad nią bezustannie, poświęcono jej wiele debat. Łamy prasy fachowej pełne są różnych pomysłów. Nie brak głosów za zniesieniem stopni, przy czym wiele argumentów pokrywa się z tymi, które znajdujemy w artykule pani Pawlickiej. W miejsce wojny na stopnie zalecano nasilenie środków dyplomatycznych : aktywność nauczyciela wychowania fizycznego na radach pedagogicznych i tzw. Wywiadówkach a także jego kontakt z uczniami nawet formalnie zwolnionymi z ćwiczeń. Być może, jest to założenie zbyt optymistyczne, dlatego wahadło alternatywy jest w ciągłym ruchu.
Niechętni strategii "dwója - batem" natrafiali na opór szkolnej biurokracji i zwolenników złudnego przekonania jakoby same lekcje wf stanowiły wystarczający bodziec cielesnego rozwoju. Dziś zresztą przez wf rozumie się znacznie więcej niż podnoszenie ruchowej sprawności. Dobry nauczyciel wprowadza ucznia w świat kultury fizycznej we wszystkich jej wartościach (zdrowotnych, utylitarnych, estetycznych itd.), wdraża w całożyciową dbałość o ciało ze szczególnym akcentem na aktywność ruchową, zachęca do wszystkiego co zdrowiu sprzyja, ostrzega przed tym co je niszczy, uczy zasad fair play i kultury kibicowania, uzbraja przeciw  naporowi mody i znachorstwa. Kto tego wszystkiego nie nauczy się w porę, dojdzie do tego po szkodzie, lecz będzie to już reedukacja, a częstokroć rehabilitacja po pierwszym zawale.
Dwieście lat temu Jędrzej Śniadecki tłumaczył społeczeństwu sens i wagę wychowania fizycznego. Dziś, żeby zrozumieć jego sens współczesny, dobrze jest przeczytać książeczkę Henryka Grabowskiego " Co koniecznie trzeba wiedzieć o wychowaniu fizycznym".

Pomiędzy wizją a życiem
To wszystko, co napisałem, tworzy rejestr rzeczywistych i potencjalnych aktywów wychowania fizycznego. Matematyk czy polonista mógłby pozazdrościć  "wuefowi" spontanicznej genezy przedmiotu, naturalnego napędu młodych do właściwej przedmiotowi aktywności, łatwości łączenia przyjemnego z pożytecznym, a wreszcie - perspektywy zniesienia formalnych stopni. Każdy bowiem nauczyciel chciałby wyzwolić się ze scholarstwa, które tak dowcipnie opisał Gombrowicz.
Pochwała "weuefu" nie może przesłonić jego krytyki. Obraz wirtualny nie jest obrazem rzeczywistym. Pomiędzy nimi jest szczelina różnych rozmiarów. To co wymyślą mądre głowy, a co gotowi są realizować ludzie talentu i dobrej woli - przechodząc przez biurka decydentów i magiel świata - staje się bladym cieniem, jeśli nie karykaturą. Tak  jest zresztą w każdej dziedzinie życia : w polityce, gospodarce, medycynie.
"Przekrojowi" należy się uznanie  za to, że wniósł tę sprawę na wokandę, autorce - za brawurowy apel. Z obowiązku seniora musiałem podzielić się swoją pamięcią z zamiarem przetarcia  drogi młodszym dyskutantom, lepiej zorientowanym w świecie współczesnym

Warszawa 30 września 2007 r


Kultura fizyczna - sposób na agresję wśród dzieci i młodzieży

                    Agresja wśród dzieci i młodzieży jest zjawiskiem bardzo powszechnym we współczesnym świecie. Coraz częściej przenika do życia rodzinnego i szkół. Obniża się również wiek młodych agresorów, a ich formy działanie są coraz bardziej wyszukane. Ostatnio podejmowane są na całym świecie, także w Polsce, szeroko zakrojone badania interdyscyplinarne ujmujące jednocześnie wielostronne uwarunkowania agresji. Od lat doskonalone są narzędzia i procedury diagnostyczne dzięki  którym, coraz lepiej poznajemy rozmiar zagrożenia, rodzaje zaburzeń zachowania i niedostosowania społecznego.

  Agresja to przede wszystkim stan uczuć, który wprawdzie tak samo nazywamy, ale który jednak każdy z nas przeżywa w odmienny sposób. Każdemu pobudzeniu towarzyszy wzrost adrenaliny, powodujący określone uczucia. Uczucia te zaś wyzwalają agresję, na którą ma wpływ wiele czynników (m.in. temperament, otoczenie, opinie). Agresja w sensie ogólnym wyraża się często w formie złożonych zachowań i przybiera wtedy postać bójek, zastraszenia kogoś, niesprawiedliwego traktowania. Ekstremalna forma agresji przyjmuje postać okrucieństwa i polega na fizycznym lub psychicznym niszczeniu żywej istoty w sposób szczególnie gwałtowny i wymyślny.

             Na ogół jednak w definicjach agresji akcentowane są dwa zasadnicze elementy: agresywne zachowanie niesie ze sobą negatywne skutki dla ofiary oraz jest intencjonalne, przy czym sprawcę opisuje się jako pragnącego zranić bądź uszkodzić fizycznie lub psychicznie ofiarę.

            Szkoła,  jako ważna część życia społecznego, w której uczniowie poddawani są ocenie i krytyce innych osób jest środowiskiem szczególnie „agresotwórczym”. 

Przyczyny zachowań agresywnych w szkole można podzielić na:

      a) przyczyny szkolne wynikające z:
            - wadliwego funkcjonowania szkoły (przeludnienie klas, hałas, braki w wyposażeniu,
              anonimowość uczniów, wyśmiewanie ucznia),
            - wadliwe organizowanie procesu kształcenia (mało urozmaicone i przeciążone
               programy nauczania, brak zajęć pozalekcyjnych),
       b) przyczyny pozaszkolne wynikające z:
             - złego funkcjonowania osobowości ucznia, kłopotów w nauce,
             - nieumiejętności przystosowania, zazdrości w odniesieniu do kolegów z rodzin lepiej
               sytuowanych, rywalizacji w nauce,
             - wadliwego funkcjonowania rodziny, jego środowiska szkolnego, nieodpowiedniego
                wpływu rodziny.
             - niewłaściwego wpływu środowiska szkolnego (dominacja starszych kolegów nad
                młodszymi, szpanerstwo konflikty między rówieśnikami).

                         Podstawowym hasłem wychowania jest wszechstronny i harmonijny rozwój osobowości jednostki a w szczególności wyrobienie takich cech jak: aktywność, zdyscyplinowanie, systematyczność, odporność, odpowiedzialność, itp.  

Wychowanie fizyczne i sport należą do ważniejszych czynników wspomagających ogólny rozwój dzieci i młodzieży. Szeroko rozumiana  kultura fizyczna   stwarza   podstawy kształcenia wysokich predyspozycji do nauki i wysiłku, wpływa na kształtowanie sfery emocjonalnej, poprawia sprawność fizyczną oraz zdolności  adaptacyjne młodego człowieka.  

   Otaczająca nas rzeczywistość stawia   przed  osobami pracującymi w dziećmi i młodzieżą nowe zadania, przesłania i role społeczne polegające na przewodnictwie w procesie rozwijania zdolności i umiejętności wychowanków oraz organizowaniu procesu kształcenia i wychowania. Dużą uwagę nauczyciel powinien przywiązywać do samowychowania, samokontroli i samooceny ucznia. Kreowanie właściwych postaw wychowanków powinno stanowić nadrzędny cel wychowania fizycznego.

 Nowe wyzwania pojawiające się przed nauczycielem wychowania fizycznego stawiają go w roli menedżera inspirującego, sterującego i koordynującego działania na rzecz rozwoju fizycznego, sprawności fizycznej i zdrowia ogółu uczniów.

Objawy agresji wszystkim nam są znane, gdyż znajdują swoje przykłady w życiu codziennym i przekazach medialnych. Upowszechnianie się postaw agresywnych wynika     głównie z nieumiejętności rozwiązywania konfliktów, nieumiejętności życia w grupie, nieumiejętności wyrażania emocji, nieumiejętności szukania mocnych stron własnej osobowości oraz nieumiejętności organizowania sobie zdrowego stylu życia, np. czynnego wypoczynku .

    Warto wspomnieć, iż w coraz większym stopniu agresja i stosowanie przemocy fizycznej staje się  udziałem dziewcząt, co świadczy o zmianie ról i pojawieniu się agresywnej formy swoistego feminizmu.

            Aby uniknąć powstania agresji wśród dzieci musimy od wczesnych lat zagwarantować    im poczucie bezpieczeństwa i miłości.  Należy dołożyć więcej starań i znaleźć środki finansowe na poszerzenie oferty zajęć pozalekcyjnych, aby sensownie wypełnić wolny czas nie tylko w szkole, ale także w środowisku lokalnym. Należy odrywać dzieci od sprzętu multimedialnego i zapobiegać przebywaniu  bez opieki poprzez tworzenie kółek zainteresowań, w których  każde dziecko miało by szansę znależć coś dla siebie.

      Nauczyciele powinni uczyć naszą młodzież zdrowych sposobów rozładowania napięć emocjonalnych, obrony przed agresywnością, upokarzaniem i poniżaniem w następstwie znęcania się oraz zrozumienia uczuć swoich i innych będąc w roli osoby „silnej” i „bezsilnej”. Powinniśmy od najmłodszych klas budować wysoką samoocenę ucznia, nauczać o emocjach oraz sposobach radzenia sobie z nimi, zaznajomić uczniów z miejscami i ludźmi, którzy udzielają  pomocy w trudnych sytuacjach, wprowadzić elementy negocjacji i mediacji, propagować edukację na temat zjawisk przemocy i agresji.

Opracowane na podstawie artykułu miesięcznika „Lider” autorstwa K. Kucharczyk.
Pamiętaj
Do szatni, obowiązkowo wchodzi się w zmiennym obuwiu (klapki).
Złote myśli
 Życie i wycieczka powinny być dobrze przygotowaną improwi­zacją.
Harmonogramy
Kalendarz imprez
Harmonogram pływalni
Harmonogram hali sportowej
Harmonogram siłowni
Harmonogram - Orlik 2012
Basen
P1010003.JPG
Hala
P1030952.JPG
Rozmaitości
image041.JPG
Licznik odwiedzin
1556577 odwiedzających od lipca 2006
 

© 2006 Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Nowej Sarzynie // Autor: Radosław Utkała
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License. // Design: Digital Eye Template